W dobie rozwoju internetu i rynku multimediów klasyfikowanie gier według tego, dla kogo moa być przeznaczone całkowicie zatraca jakikolwiek sens. Co z tego, że na pudełku znajduje się ostrzeżenie, że są to gry erotyczno przygodowe za darmo, kiedy takie pudełko trafia w ręce młodego człowieka mającego zaledwie trzynaście, piętnaście lat? Tak jest praktycznie nagminnie przecież najlepsze produkcje wśród gier są niestety bardzo często zaliczane, jako gry dla dorosłych a wiadomo ze głównymi odbiorcami są głównie dzieci a to ze maja w sobie sporo treści przeznaczonych dla dorosłych to już nie ma najmniejszego znaczenia, że gra zawiera na przykład treści erotyczne, czy wręcz jest przepełniona przemocą. To właściwie, jaki jest sens zaznaczanie, że gry dla dorosłych skoro one i tak trafiają do tych odbiorców, dla których nie są przeznaczone. Czyli jaki właściwie jest sens oznakowywania gier znacznikiem +18, czy rodzic nie kupi dziecku takiej gry czy może uda nam się jakoś zapobiec by nasza pociacha mająca dostęp do internetu nie mogła ściągnąć takiej gry z niego. Przecież żadne z rodziców nie przebywa stale w pokoju dziecięcym i nie sprawdza, co pięć minut, w co dziecko gra na komputerze. Przecież się nie da stale kontrolować dziecka i zakładać cenzury na wszystko.