Dobry serial czy film nie potrzebuje kilkuset milionów dolarów na reklamę, aby na siebie zarobić i zwrócić pieniądze producentom, którzy wydali je na produkcję filmu. Co prawda nie ma wielu tak dobrych filmów, które same się reklamują, ale są wystarczająco dobre produkcje, które obejdą się bez tysięcy reklam w telewizji i internecie. Dobrym przykładem takiego schematu jest cały dział anime – czyli japońskie odcinki, które wychodzą z reguły z tygodnia na tydzień. Na przykład w tym tygodniu wyjdzie naruto shippuuden odcinek 227 jak zawsze w czwartek pod tytułem “The Ninja of Benisu”. Na ten właśnie film czeka bardzo, ale bardzo dużo osób, serial ten zdobył popularność na całym świecie i ma fanów w każdym zakątku globu – a czy ktoś z nas widział kiedyś w telewizji reklamę japońskiego serialu anime? Nie ma takich reklam i będzie, co nie znaczy, że serial jest kiepski – wręcz przeciwnie. Ma tak dużą liczbę fanów, że nie trzeba go reklamować. Nasuwa się zatem kolejne pytanie – dlaczego nie ma takich filmów w telewizji publicznej. Jest to dosyć egzotyczny gatunek i nie każdemu może się podobać, czas antenowy jest bardzo drogi, dlatego też nie ma takich transmisji na otwartych programach. Na satelicie jednak są całe kanały poświęcone tylko i wyłącznie anime, do tego niekiedy nawet w publicznej telewizji leciały takie lepsze seriale anime – można powiedzieć pierwotne perełki – jednym z nich był Dragon Ball i był transmitowany przez 2 lub 3 sezony.